wtorek, 22 sierpnia 2017

Kościółki drewniane w Beskidzie Wyspowym



Wiejski kościółek bluszczem owity dokoła,
Gdzie jeno skruch wchodzi, skąd czystością tchnące
Tylko serca wychodzą! - Nieraz łzy gorące
Roniłim w cichych progach takiego kościoła.

Lecz dziś dopierom  ujrzał te, dla której szczerą
Dłonią chciałbym  zwić łąk tych najkraśniejsze kwiaty,
Złączyć te wiejskie tony w hymn cześci bogaty,

Tusząc, że w tem nie znajdzie śmiałości za wiele,
Bo mój tak jest czysty, jakbym wstał dopiero
Od modłów za jej szczęście, w tym wiejskim kościele.

(Stanisław Egbert  Koźmian)




Stare,  drewniane  kościółki  już  na  trwałe  wpisały  się w krajobraz   urokliwego  Beskidu Wyspowego... Bardzo lubię je odwiedzać więc jadąc tutaj  wiedziałam, że będę  starała  się  odszukać  miejsca  gdzie  je  ustawiono... One   od  wieków  wzbogacają  górski krajobraz...   By  do  nich  dotrzeć, zboczyłam z utartych szlaków...  Jak pewnie już wiecie, jestem   miłośniczką   sakralnej  architektury  drewnianej...   Odczuwam  ogromną  radość  w odkrywaniu piękna zabytku
i poznawaniu jego historii... Kościółki są piękne, stare, są świadkami historii, urzekają  mnie  swoim  klimatem,  prostotą,   swoim często  wiekowym  wyposażeniem, malowidłami na ścianach i stropie... Są bezcenną pamiątką po dawnych mieszkańcach danej ziemi... A  gdy  są  otwarte,  to  lubię  panujący wewnątrz półmrok... Kościółki drewniane z każdym rokiem stają się jedną
z największych atrakcji turystycznych i coraz więcej osób jest nimi zachwycona... Może to dziwne ale cieszę się, gdy w odwiedzanej wiosce jest tylko jeden kościół, właśnie  kościółek drewniany...Wierni dbają o niego i bardzo doceniają jego wartość historyczną... Utrzymanie domu jest bardzo kosztowne, a utrzymanie   świątyni ? to są dopiero spore wydatki.. A gdy są w wiosce dwa kościoły? nowy murowany i stary drewniany, nieużytkowany?  Ten drugi, najczęściej niszczeje zamknięty na cztery spusty... Świątynię  taką najchętniej widzianoby w skansenie lub w jakimś innym miejscu... Dobrze gdy znajdzie się dla niej odpowiednią lokalizację,  gdzie o nią się zadba i gdzie będzie  podziwiana...
Tego  dnia  odwiedziłam  kościółki  w:  Wilkowisku,  Łososinie  Górnej,  Szyku
i Jodłowniku...








Historia kościoła p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej  w Wilkowisku liczy tylko 110 lat...   Prawdopodobnie pierwszy  kościół istniał tutaj już w XIV wieku... Ten, zbudowano  na wzór poprzedniego, który spłonął w 1916 roku... Od XIV wieku  do 1916 roku na tym miejscu zbudowano  co najmniej dwie drewniane świątynie, które również zostały zniszczone przez pożary... Piękna, drewniana świątynia konstrukcji zrębowej, polegającej na układaniu belek poziomo jedna na drugiej... Na rogach łączono je za pomocą specjalnych nacięć...  Kościół nakryty dachami dwuspadowymi nad nawą i nad prezbiterium... Jest kryty blachą, oszalowany... Nad kaplicą południową dach trójspadowy... Wieża  konstrukcji słupowej. kwadratowa z przedsionkiem, zwieńczona pseudobarokowym baniastym  hełmem z latarnią... Wieżyczka ma sygnaturkę z latarnią...  Świątynia otoczona kamiennym murem... Położona w pięknym, sielskim beskidzkim krajobrazie...








Kolejna miejscowość to Łososina Górna a w niej kościółek p.w. Wszystkich Świętych...  Zbudowany w 1778 roku na bazie kościoła z XV wieku... Konstrukcji zrębowej, kryty blachą...  Od zachodu kwadratowa wieża konstrukcji słupowej... Przylega do nawy kościoła... Podzielona jest na dwie kondygnacje... Nakryta jest hełmem barokowym z latarnią... Kościół nakrywają dachy dwuspadowe z wieżyczką na sygnaturkę... Cała świątynia szalowana jest deskami... Kościółek otoczony jest otynkowanym, pobielonym murem w którym znajdują się trzy bramy... Poddasze tego kościoła jest schronieniem dla podkowca małego, jednego z najbardziej zagrożonych gatunków nietoperzy w Europie.... Tuż obok w zaniedbanym parku dworskim jest obelisk z orłem poświęcony poległym legionistom w 1914 roku...








W centrum wsi Szyk stoi piękny, drewniany kościółek p.w. św. Barbary  i św. Stanisława Biskupa...  Zbudowany w 1633 roku... Jest przykładem późnogotyckiej architektury drewnianej...  I tak jak w poprzednich kościołach tak i tutaj  do jego budowy wykorzystano elementy z poprzedniej świątyni... Od frontu do nawy przylega izbicowa wieża o pochyłych ścianach... Nakryta jest daszkiem namiotowym...  Kościółek w konstrukcji zrębowej z wieżą o konstrukcji słupowej, oszalowany i kryty gontem... I chociaż kościółek jest zamknięty to mogę przez kratę zobaczyć jego wnętrze, które nakryte jest stropami płaskimi...  Ołtarz główny  jest złocony i utrzymany w ciemnych barwach... Jestem zachwycona zadbanym wnętrzem i otoczeniem wokół świątyni.... Tutaj widać troskę o swoją świątynię...








Kościół drewniany w Jodłowniku  został zbudowany jest z drewna modrzewiowego  w 1585 roku... Jest konstrukcji zrębowej, z wieża konstrukcji słupowej... Ściany oszalowano deskami a dach pokryty jest gontem... Położony jest  w pobliżu rzeki Tarnawki... Ten  piękny kościółek stoi jakby zapomniany koło ogromnej,  nowej, murowanej świątyni...
Wszystkie oglądane kościółki były konstrukcji zrębowej, czyli zbudowane z bali, które ukryto pod oszalowaniem (deskami)... Nie zraża mnie, że  są zamknięte i nie mogę wejść do środka... Lubię je oglądać ponieważ są one świadkami i pamiątkami zamierzchłej przeszłości... Są również wyjątkowym, malowniczym elementem krajobrazu i stanowią atrakcję turystyczną


 Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...


sobota, 19 sierpnia 2017

Bayreuth - miasto Wagnera












Bayreuth  jest   niewielkim,  prowincjonalnym   miasteczkiem  położonym
w północnej Bawarii nad rzeką  Red Main (Czerwony Men)... Pierwsze pisemne wzmianki  na  temat miejscowości pochodzą z 1194 roku... Miasteczko rozwijało się powoli... W XV wieku zostało zniszczone przez husytów, którzy dokonali rzezi wśród kleru oraz podpalili ratusz i  tutejsze kościoły... W kolejnym wieku, miasteczko  dwukrotnie niszczyły  pożary...  Cztery  wielkie  osobowości  wywarły  piętno  na  jego  kulturalnym życiu: Ryszard Wagner, który tu właśnie zapisał się swymi dziełami w nieśmiertelności,  Franciszek Liszt słynny węgierski pianista i kompozytor,  Jean Paul  poeta i powieściopisarz oraz margrabina Wilhelmina inwestorka wspaniałych barokowych budowli...  Bayreuth  obfituje
w bardzo interesujące zabytki, które są  godne zobaczenia... Muszę przyznać, że miasteczko jest urocze i całkowicie mnie oczarowało... Wizytę w Bayreuth   rozpoczęłam  powolnym spacerkiem Lisztstraße w kierunku Haus Wahnfried...







W XIX wieku osiedlił się tutaj Ryszard Wagner... Wybrał działkę na  budowę domu na obrzeżach parku pałacowego... Sam  go zaprojektował  i uważał , że będzie to  " schronienie przed złudzeniami"... Willa Wahnfried została ukończona  w 1874 roku, co jest zasługą ogromnych funduszy  króla Ludwika II Bawarskiego... Urządzono ją z wybujałym  przepychem, jednak wnętrza zadziwiają mieszanką mieszczańskiego gustu i ideałów greckiej sztuki... Na frontonie willi widoczne jest motto: "Tutaj, gdzie moje złudzenia znalazły spokój - Wahnfried - ten dom  przeze mnie został nazwany"...

Wagner popadał w uniesienia miłosne... W latach sześćdziesiątych XIX wieku poznał Cosimę, córkę  Franciszka Lisztai  żonę sławnego dyrygenta Hansa von Bülow... Pięćdziesięcioletni Wagner i dwudziestopięcioletnia Cosima  nawiązali gorący romans...Cosima była oczarowana jego muzyką... Z resztą nie tylko ona ale Ludwik II Bawarski, który spełniał jego wszystkie zachcianki i oczywiście Hitler, który wielbił muzykę i często mówił: " Wagner jest dla mnie Bogiem, chodzę na  przedstawienia jego oper jak do kościoła"...  Kochanka Cosima  urodziła trójkę nieślubnych dzieci, Bülow uznał je za swoje...

W umyśle Wagnera  zaczął kiełkować pomysł na budowę w Bayreuth wielkiego teatru operowego, pozwalającego na  realizację jego wizji muzycznych
i dramaturgicznych... W międzyczasie umarła żona Wagnera z którą był
w separacji, zaś  Cosimie udało się przeprowadzić rozwód ze swoim mężem... Pobrali się z Wagnerem w 1870 roku... Trzynaście lat później wyjechał do Wenecji i tutaj umiera na atak serca...  Został pochowany w ogrodzie na zapleczu willi... W 1930 roku zmarła Cosima  i obok niego została pochowana... Obok znajdują się groby... psów Wagnera. W willi znajduje się Muzeum Ryszarda Wagnera, które przedstawię w innym poście...






Przy Nowym Zamku w XVIII wieku założono park w stylu angielskim... Utrzymany bardzo staranie, z przyciętymi trawnikami... Im dalej od zamku  przechodzi w bardziej naturalny, krajobrazowy... Spacerując tutejszymi ścieżkami zauważyłam, że posiada podstawowe  cechy ogrodu geometrycznego... Park jest bardzo urozmaicony i  piękny,  zdominowany przez  kanał z dużą wyspą... Wytyczone są w nim trzy główne aleje z ogromnymi drzewami... Spacer w upalny dzień jest przyjemnością ponieważ aleje są zacienione a szum  wody z fontanny doskonale relaksuje i tworzy niepowtarzalny klimat... To doskonałe miejsce na odpoczynek i mile spędzane chwile na łonie natury... Z każdego  miejsca rozciągają się  kojące widoki... Jak okiem sięgnąć, wszędzie soczysta, wiosenna zieleń...  Jest maj, kwitną azalie, różaneczniki i bzy... Na końcu alei prześwituje barokowo-rokokowy Nowy Zamek... Zleceniodawcą była Wilhelmina i jej mąż margrabia  Friedrich...  Nie każdemu jest znana postać  Wilhelminy Pruskiej... To legendarna siostra Króla Prus Fryderyka II Wielkiego... Jest jedną z najwybitniejszych kobiet XVIII wieku... Utalentowana w wielu dziedzinach... Kochała  swojego męża i sztukę, miała szczęście, że  jej pasje podzielał  Friedrich... Para postanowiła uczynić z Bayreuth mały Wersal... Jednak z czasem jej życie małżeńskie uległo znacznemu ochłodzeniu i praktycznie rozpadło się... Friedrich wziął sobie za faworytę (metresę), pierwszą damę Wilhelminy...






Po pożarze starego zamku w 1753 roku wybudowano nową, miejską rezydencję... Nowy Zamek, uważany jest  za jedną z głównych  budowli niemieckiej architektury XVIII wieku... Hmm, wg mnie ta rezydencja sprawia wrażenie surowej... Jej widok nie powalił mnie na kolana... Ona nie jest urzekająca, jak wiele innych budowli jej podobnych... Z zewnątrz bardzo skromna, prosta, nie posiadająca żadnych zdobień... To jest długa trzykondygnacyjna budowla... Jedynie środkowa część  została zaakcentowana wysuniętym do przodu ryzalitem ma jakiekolwiek ozdoby, kolumny  oraz ażurową attykę...







Zewnętrzną surowość zamku wynagradzają cudowne komnaty w tym: salę
z palmami, wspaniałą salę Cedrową, niezwykłą salę Lustrzaną,  piękną salę  Muzyczną... Przed wejściem do rezydencji stoi barokowa fontanna Margrabiów... Na jej szczycie margrabia Christian Ernst, który brał udział w wyzwalaniu Wiednia w 1683 roku... Pod końskimi kopytami  postać Turka z bolesną twarzą... Jest  i postać liliputa, to margrabia Johann Tramm... Na fontannie napis: "Pobożność, opłaca się wszystkim"... Margrabia otoczony jest przez cztery postaci, które symbolizują: rzeki, kontynenty, kierunki świata...





Kobieta na byku, to Europa, północ i rzeka Saale w Bawarii, dopływ Łaby


Turek na koniu to Azja, wschód i rzeka Eger (Łaba) w Niemczech


Indianin na Gryfie, to Ameryka, zachód i rzeka Main dopływ Renu


Murzyn na lwie, to Afryka, południe i rzeka Naab dopływ Dunaju


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego, słonecznego weekendu...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...